Ceny paliw w województwie łódzkim od 1 września wzrosną. To już pewne. W ostatnich godzinach obowiązywania niższych cen kierowcy ruszyli na stacje. W Łodzi, Bełchatowie i Kutnie pojawiły się kolejki, samochody ustawiają się jeden za drugim, a część kierowców tankuje nawet do kanistrów. Widok przypomina sceny sprzed lat. Tym razem nie chodzi jednak o brak paliwa. Powód jest znacznie prostszy: od jutra będzie ono droższe, a rząd nie zdecydował się na przedłużenie programu.
Kierowcy chcą zdążyć przed podwyżką
Poniedziałkowy wieczór na stacjach paliw w województwie łódzkim wygląda inaczej niż zwykle. Kierowcy, którzy jeszcze niedawno mogli bez problemu podjechać pod dystrybutor, teraz muszą czekać w kolejce.
W Łodzi widać samochody ustawiające się jeden za drugim. Wielu kierowców tankuje do pełna. Niektórzy przyjechali również z kanistrami, chcąc wykorzystać ostatnie godziny obowiązywania niższych cen.
Podobne obrazki docierają z innych części województwa.
Nie jest to jednak kolejka spowodowana brakiem paliwa. Na stacjach paliwo jest dostępne. Kierowcy wiedzą po prostu, że od wtorku za litr zapłacą więcej.
Właśnie dlatego dzisiejsze kolejki mogą przypominać sceny znane starszemu pokoleniu z czasów PRL-u. Różnica jest jednak zasadnicza. Wtedy problemem był brak towaru. Dzisiaj chodzi o jego cenę.
Łódź, Bełchatów i Kutno. Stacje przeżywają większy ruch
Zwiększony ruch nie ogranicza się do Łodzi. Kolejki pojawiły się również w Bełchatowie, a duże zainteresowanie tankowaniem odnotowano także w Kutnie.
Kierowcy próbują wykorzystać ostatni dzień obowiązywania programu i zatankować przed zmianą cen.
Dla wielu osób ceny paliw w województwie łódzkim nie są bez znaczenia. Przy pełnym baku różnica może wynieść kilkadziesiąt złotych. Dla osób, które codziennie dojeżdżają samochodem do pracy, a także dla przedsiębiorców i kierowców pokonujących setki kilometrów miesięcznie, wyższe ceny oznaczają po prostu większe wydatki.
Dlatego dzisiejszy ruch na stacjach trudno uznać za przypadkowy.
Dzisiaj Pb95 maksymalnie po 6,64 zł
Powód całego zamieszania jest konkretny. 31 sierpnia kończy się program „Ceny Paliwa Niżej”.
W ostatnim dniu obowiązywania programu maksymalne ceny wynoszą:
- Pb95 – 6,64 zł za litr
- Pb98 – 7,46 zł za litr
- olej napędowy – 7,31 zł za litr
Są to ceny maksymalne. Poszczególne stacje mogą sprzedawać paliwo taniej.
Od 1 września sytuacja się zmienia. Kończy się preferencyjna stawka VAT, a maksymalne ceny przestają obowiązywać. Stawka VAT na paliwa wraca do poziomu 23 procent.
Dla kierowców oznacza to jedno: kończy się okres niższych cen, a od wtorku tankowanie będzie droższe.
Ceny paliw w województwie łódzkim od jutra wyraźnie w górę
Podwyżka od 1 września jest przesądzona. Nie jest już pytaniem, czy paliwo zdrożeje. Pytanie dotyczy tego, jaką cenę zobaczymy na konkretnej stacji.
Według prognoz e-petrol w pierwszych dniach września średnia cena benzyny Pb95 może wynieść od 7,38 do 7,51 zł za litr, a oleju napędowego od 8,19 do 8,33 zł za litr.
Jeżeli te prognozy się sprawdzą, benzyna może być droższa od dzisiejszej ceny maksymalnej nawet o około 87 groszy za litr. W przypadku diesla różnica może przekroczyć złotówkę.
Trzeba jednak pamiętać, że są to prognozowane średnie ceny, a nie ceny, które zostaną odgórnie narzucone wszystkim stacjom. Ostateczne kwoty mogą być różne w zależności od sieci, lokalizacji i sytuacji na rynku.
Pełny bak może kosztować ponad 50 zł więcej
Najłatwiej zobaczyć skalę podwyżki na konkretnych przykładach.
Za 50 litrów benzyny Pb95 przy dzisiejszej maksymalnej cenie 6,64 zł kierowca zapłaci 332 zł. Jeżeli cena wzrośnie do 7,51 zł, ten sam bak będzie kosztował 375,50 zł.
To 43,50 zł różnicy przy jednym tankowaniu.
W przypadku oleju napędowego różnica może być jeszcze większa. Dzisiaj 50 litrów ON przy cenie 7,31 zł kosztuje 365,50 zł. Przy cenie 8,33 zł rachunek wyniesie już 416,50 zł.
To oznacza 51 zł więcej za jeden pełny bak.
Dla kierowcy, który tankuje kilka razy w miesiącu, może to oznaczać dodatkowe wydatki w skali roku.
Dlaczego rząd nie przedłuży programu?
Wraz z kolejkami na stacjach pojawia się również pytanie o decyzję rządu.
Skoro wiadomo było, że zakończenie programu oznacza wzrost cen paliw, dlaczego nie zdecydowano się na jego przedłużenie?
Minister energii Miłosz Motyka potwierdził, że program „Ceny Paliwa Niżej” zakończy się 31 sierpnia i nie będzie kontynuowany.
Według ministra rozwiązanie zostało zaplanowane do końca sierpnia, a jego dalsze finansowanie wymagałoby dodatkowych środków. W dyskusji pojawiła się również kwestia ustawy dotyczącej nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, która została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego.
To właśnie tutaj pojawia się polityczny spór. Rząd wskazuje na kwestie finansowania i sytuację budżetową. Krytycy decyzji pytają natomiast, czy nie można było znaleźć rozwiązania, które pozwoliłoby choć przez jakiś czas ograniczyć wzrost cen.
Dla kierowcy stojącego przy dystrybutorze polityczne argumenty mają jednak drugorzędne znaczenie. Najważniejsze jest to, ile zapłaci za zatankowany samochód.
Kierowcy tankują na zapas
Dzisiejsze kolejki pokazują, że wielu kierowców nie chce czekać do wtorku.
Jeżeli ktoś i tak planował tankowanie w najbliższych dniach, zatankowanie jeszcze w poniedziałek może oznaczać realną oszczędność. Stąd większy ruch na stacjach i samochody czekające na wolny dystrybutor.
W Łodzi można było zobaczyć również kierowców tankujących paliwo do kanistrów.
Nie oznacza to jednak, że na rynku zabraknie paliwa. Dzisiejsze kolejki wynikają przede wszystkim z obawy przed wyższymi cenami.
To ważna różnica.
Kierowcy nie ustawiają się po paliwo, którego może zabraknąć. Ustawiają się po paliwo, które za kilka godzin będzie kosztowało więcej.
Ceny paliw w województwie łódzkim będą teraz zależeć od stacji
Od 1 września kierowcy będą musieli zwracać większą uwagę na ceny paliw w województwie łódzkim i porównywać oferty poszczególnych stacji. Po zakończeniu programu znikają maksymalne ceny, dlatego różnice między poszczególnymi punktami mogą być bardziej widoczne.
W Łodzi, Bełchatowie, Kutnie i innych miejscowościach województwa łódzkiego ceny mogą się od siebie różnić.
Prognozy dla pierwszych dni września wskazują jednak wyraźnie na wzrost. Pb95 ma kosztować średnio około 7,38-7,51 zł za litr, a diesel 8,19-8,33 zł.
To właśnie perspektywa tych cen sprawiła, że poniedziałkowy wieczór na wielu stacjach wygląda wyjątkowo.
Kolejki są dziś najlepszym komentarzem
Samochody ustawione jeden za drugim, kierowcy czekający na wolny dystrybutor i tankowanie do pełna. Tak wygląda ostatni wieczór obowiązywania niższych cen.
Można dyskutować o kosztach programu, możliwościach budżetu i odpowiedzialności państwa za ceny paliw. Można również spierać się o to, czy program powinien zostać przedłużony.
Jednego nie da się jednak nie zauważyć.
Kierowcy sami pokazują, jak bardzo obawiają się wyższych cen.
Gdyby różnica była dla nich nieistotna, nie byłoby dzisiejszych kolejek.
A te w Łodzi, Bełchatowie i Kutnie mówią bardzo dużo.
Dzisiaj kierowcy jeszcze mogą zatankować taniej. Od jutra zapłacą więcej.
I właśnie dlatego obraz stacji paliw w ostatnich godzinach sierpnia jest tak wymowny. Nie ma problemu z dostawą paliwa. Jest za to bardzo konkretny problem z jego ceną.
Rząd programu nie przedłużył. Od 1 września wraca 23-procentowy VAT, a maksymalne ceny znikają. Kierowcom pozostaje sprawdzać ceny i szukać najtańszej stacji.
Wejdź też na nasz profil na FACEBOOKU

czytaj także: Wypadek na A1. 80-latek poszkodowany
