Święto rolników w Spale miało wyglądać inaczej. Wczoraj w Spale odbyły się Dożynki Polskie, organizowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Były oficjalne uroczystości, politycy, zaproszeni goście oraz koncerty, w tym występ Skolima. Był też obraz, który trudno przeoczyć – osoby znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie sceny i rolnicy oraz pozostali uczestnicy oddzieleni od niej barierkami i pozostający znacznie dalej. Czy podczas święta rolników to właśnie rolnicy powinni być traktowani jak goście drugiej kategorii?
Dożynki miały być świętem rolników
13 września Spała stała się miejscem ogólnopolskiego święta plonów. Dożynki Polskie zostały zorganizowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
W zapowiedziach wydarzenia mocno podkreślano jego charakter. Miało być to święto polskiej wsi oraz okazja do podziękowania rolnikom za ich całoroczną pracę.
Była część oficjalna, tradycyjny ceremoniał dożynkowy, delegacje z wieńcami, występy oraz część artystyczna.
I właśnie podczas wydarzenia pojawił się obraz, który skłania do zadania kilku pytań.
Jedni blisko sceny, drudzy za barierkami
Na zdjęciach wykonanych podczas wczorajszych uroczystości widać główną scenę oraz wydzieloną strefę znajdującą się bezpośrednio przed nią. Ustawiono tam krzesła, a w tej części znajdowali się zaproszeni uczestnicy wydarzenia.
Pozostała część publiczności znajdowała się dalej, za metalowymi barierkami.
Ten podział szczególnie mocno rzuca się w oczy, ponieważ mówimy o Dożynkach Polskich – wydarzeniu, którego głównymi bohaterami powinni być rolnicy.
Nie chodzi oczywiście o samo istnienie barierek. Przy dużej imprezie zabezpieczenia i wydzielone strefy są czymś normalnym.
Pytanie dotyczy jednak czegoś innego.
Dlaczego podczas święta rolników osoby zaproszone i przedstawiciele władz mogą znajdować się bezpośrednio przy scenie, podczas gdy rolnicy są od niej oddaleni?
Czy rolnik jest gospodarzem własnego święta?
To właśnie tutaj pojawia się największy problem.
Dożynki nie są zwykłym koncertem.
To święto plonów i podziękowanie za pracę ludzi, którzy przez cały rok pracują w gospodarstwach.
Rolnik nie wybiera sobie pogody.
Nie może przełożyć żniw na później.
Nie może po prostu zamknąć gospodarstwa, kiedy produkcja przestaje być opłacalna.
A mimo to podczas jego święta może powstać wrażenie, że najważniejsze miejsce zajmują politycy, zaproszeni goście i część artystyczna.
Rolnicy natomiast zostają za barierkami.
To właśnie ten obraz powinien dać organizatorom do myślenia.
Skolim na scenie i polityczna burza
Wśród artystów, którzy pojawili się w Spale, był Skolim.
Jego występ jest o tyle ciekawy, że zaledwie kilkanaście dni wcześniej wokół tego samego artysty wybuchła polityczna dyskusja.
Skolim wystąpił podczas wydarzenia „Przyszłość.pl” w Juracie, którego gospodarzem był prezydent Karol Nawrocki.
Występ spotkał się z krytyką części polityków. Szczególnie mocno wypowiadał się Włodzimierz Czarzasty z Lewicy, który komentując obecność artysty na wydarzeniu prezydenta, użył bardzo ostrych słów.
Dzisiaj, dzień po Dożynkach Polskich, możemy więc spojrzeć na całą sytuację z innej perspektywy.
Skolim, którego występ u prezydenta był krytykowany przez polityka Lewicy, kilka tygodni później wystąpił na wydarzeniu organizowanym przez państwowy resort rolnictwa.
Nie oznacza to oczywiście, że Lewica zaprosiła artystę do Spały. Tego nie można twierdzić bez potwierdzenia.
Pokazuje jednak pewien polityczny paradoks.
Ale problemem nie jest Skolim
Tak naprawdę nie Skolim powinien być najważniejszym bohaterem tej historii.
Najważniejsi powinni być rolnicy.
Można organizować koncerty.
Można zapraszać popularnych wykonawców.
Można przygotować dużą scenę i zapewnić publiczności rozrywkę.
Nie ma w tym nic złego.
Problem pojawia się wtedy, kiedy podczas święta rolników sam rolnik zaczyna być jedynie uczestnikiem stojącym z boku.
Bo zdjęcia z wczorajszej Spały pokazują wyraźny podział przestrzeni.
Blisko sceny – wydzielona strefa z zaproszonymi gośćmi. Dalej – pozostali uczestnicy, oddzieleni barierkami.
I trudno nie zadać pytania, czy można było zorganizować to inaczej.
To nie pierwszy raz
Jak wskazują uczestnicy wydarzenia, podobny sposób organizacji przestrzeni miał pojawiać się również wcześniej.
Jeżeli rzeczywiście podczas kolejnych wydarzeń rolnicy są odsuwani od głównej sceny, nie można już patrzeć na sprawę wyłącznie przez pryzmat organizacji imprezy.
Pojawia się pytanie o szacunek dla gospodarzy tego święta.
Bo czym innym jest zapewnienie bezpieczeństwa, a czym innym sytuacja, w której tworzy się wyraźny podział między tymi, którzy mogą być blisko sceny, a tymi, którzy muszą pozostać dalej.
Politycy wyjeżdżają. Rolnicy wracają do pracy
Jest w tym wszystkim pewna symbolika.
Politycy przyjeżdżają na uroczystość, uczestniczą w oficjalnej części, pojawiają się wśród zaproszonych gości.
Artyści wychodzą na scenę, wykonują swoje koncerty i jadą dalej.
A rolnik?
Następnego dnia wraca do gospodarstwa.
Do pracy.
Do swoich problemów.
Do kosztów produkcji, cen skupu, pogody i niepewności związanej z przyszłością gospodarstwa.
Dlatego właśnie podczas dożynek powinien mieć poczucie, że to jego święto.
Nie święto polityków.
Nie święto VIP-ów.
Nie święto gwiazd.
Święto rolników.
Rolnik nie powinien być gościem drugiej kategorii
Nie chodzi o to, żeby odbierać ludziom możliwość zabawy. Nie chodzi też o to, żeby krytykować samą obecność artystów.
Chodzi o proporcje.
Jeżeli państwo organizuje Dożynki Polskie i mówi o podziękowaniu rolnikom za ich pracę, to powinno również zadbać o to, aby rolnicy czuli się gospodarzami wydarzenia.
Bo trudno mówić o święcie rolników, jeśli ci sami rolnicy znajdują się daleko od głównej sceny, podczas gdy politycy i zaproszeni goście mogą bawić się bezpośrednio w jej sąsiedztwie.
Można zaprosić Skolima. Można zaprosić innych artystów. Można przygotować wielką scenę.
Ale nie można zapominać o najważniejszym.
Bez rolników nie byłoby czego świętować.
I właśnie dlatego po wczorajszych Dożynkach Polskich w Spale warto zadać jedno proste pytanie:
Czy podczas święta rolników to naprawdę rolnicy powinni być najdalej od sceny?

fot. Grzegorz Adamus
Czytaj także: Piotrkowianin pokazał charakter w starciu z Industrią Kielce

Ta impreza wydawała się być nie dla rolników
Na każdych dożynkach jest taka sama sytuacja,jak ta opisana.
Zaproszeni goście siedzą na krzesłach dla nich zarezerwowanych pod sceną.Goście są witani i zapraszani na scenę,a później goście, nie rolnicy idą na uroczysty obiad przygotowany przez KGW.Wszystko organizują mieszkańcy danej wsi,czyli rolnicy i ich żony.
To jest święto dla zaproszonych GOŚCI,a nie rolników.